Ta liczba utknęła Ci w gardle. Pięćdziesiąt dwa procent osób, które osiągną obecnie 65. rok życia, będzie wymagało jakiejś formy opieki długoterminowej. Mówimy o sprawach najbardziej podstawowych, codziennych. Kąpać się. Opatrunek. Jedzenie. Korzystanie z toalety. Większość ludzi potrzebuje tej pomocy tylko przez rok lub dwa. Przynajmniej dla większości.
Wolelibyśmy ukryć tę statystykę. Udawaj, że to problem kogoś innego. Ale zegar tyka. Kto tak naprawdę będzie się tobą opiekował, kiedy się zestarzejesz?
Obecnie system w dużej mierze opiera się na bezpłatnej opiece zdrowotnej. Dorosłe dzieci w Stanach Zjednoczonych zapewniają około połowy całej nieformalnej opieki. Córki wykonują 29% pracy. Synowie – 18%. Małżonkowie pokrywają kolejne 20%. Dane te pochodzą bezpośrednio z Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej Stanów Zjednoczonych.
„Opieka nieformalna jest absolutnie niezbędna” – mówi Richard Johnson. Kieruje Programem Polityki Emerytalnej w Urban Institute w Waszyngtonie. Zespoły doradców takie jak ten badają pęknięcia w fundamencie systemu.
„To ratunek dla większości starszych osób niepełnosprawnych” – mówi Johnson. „Bez pomocy swoich dzieci nie byliby w stanie dalej żyć w normalnych warunkach, poza placówkami opiekuńczymi”.
Nawet gdy starsza osoba przenosi się do domu opieki, jej dzieci zwykle nadal zapewniają znaczną pomoc praktyczną. Wizyty. Rozmowy telefoniczne. Koordynacja działań. To nie tylko pomoc fizyczna. Chodzi także o kontrolę.
A co jeśli nie masz dzieci?
Według raportu Urban Institute z lutego 2016 r. to się zmienia. Jedna na pięć Amerykanek urodzonych po 1970 r. w ogóle nie będzie miała dzieci. Liczba urodzeń spada. Populacja się starzeje. Te dwa trendy zderzają się.
W 2010 roku na każdą osobę powyżej 80. roku życia przypadało siedmiu potencjalnych opiekunów. Do 2050 roku wskaźnik ten spadnie do trzech. Tylko trzy.
Kto zatem zaopiekuje się dziesiątkami milionów osób starszych i niepełnosprawnych w Stanach Zjednoczonych, które nie mają dzieci? Jest to kwestia, która będzie dominować w polityce zdrowotnej przez nadchodzące dziesięciolecia.
Johnson zauważa, że na ratunek często przychodzą inni członkowie rodziny. Bracia i siostry. Siostrzeńcy i siostrzeńcy. Przyjaciele również mogą wypełnić tę lukę. Na przykład członkowie społeczności LGBT od dawna korzystają z nieformalnej opieki rodzin wielopokoleniowych i młodych przyjaciół. To sieć wsparcia zbudowana na podstawie wyboru, a nie tylko biologii.
Nawet sąsiedzi mogą stać się zasobem. „The New York Times” opublikował niedawno historię starszej, samotnej kobiety bez dzieci. Poprosiła dwóch zaprzyjaźnionych sąsiadów ze swojego budynku, aby udzielili jej pełnomocnictwa do podejmowania decyzji dotyczących jej opieki długoterminowej. Nie będą jej kąpać. Nie będą jej karmić. Ale mogą przygotować niezbędne dokumenty. Mogą zdecydować się na zatrudnienie płatnego opiekuna domowego lub zapewnienie miejsca w ośrodku opieki.
To prowadzi nas do kolejnej opcji dla osób bez dzieci: za wszystko płacisz sam.
Opieka domowa kosztuje średnio około 21 dolarów za godzinę. Gromadzi się. Ale to nie jest tak drogie jak dom opieki. Średni koszt prywatnego pokoju w domu opieki wynosi 6235 dolarów miesięcznie. Życie w ośrodku opieki jest tańsze: 3293 dolarów za prywatny pokój.
Johnson zauważa gwałtowny spadek liczby starszych Amerykanów trafiających do domów opieki. Instytucje te są obecnie postrzegane jako „ostatnia deska ratunku”. Większość ludzi decyduje się na starzenie się na miejscu, z pewną pomocą.
Wyjątkiem są osoby bez dzieci. Znacznie częściej trafiają do domów opieki niż osoby posiadające dzieci. To jeden z problemów, który pojawi się w nadchodzących dziesięcioleciach. W miarę zmniejszania się dostępności opiekunów rodzinnych zapotrzebowanie na domy opieki będzie rosło.
Oto sedno. Medicare nie obejmuje opieki w domu opieki. Obejmuje krótkoterminową wykwalifikowaną opiekę pielęgniarską po wypisie ze szpitala, ale nie długoterminową opiekę pielęgniarską. Dlatego większość ludzi płaci z własnej kieszeni, dopóki ich oszczędności się nie wyczerpią. Następnie włącza się Medicaid. Wydajesz swój majątek.
Aby pomóc w pokryciu tych kosztów, możesz wykupić ubezpieczenie na opiekę długoterminową. Ale to jest drogie. Szacuje się, że od połowy do dwóch trzecich Amerykanów nie może sobie na to pozwolić. Średni koszt standardowego ubezpieczenia wynosi około 3000 dolarów rocznie, jeśli masz ponad 50 lat.
Bycie bezdzietnym ma jedną zaletę. Możesz zaoszczędzić wszystkie pieniądze, których nie wydałbyś na wychowanie dzieci. USDA szacuje średni koszt wychowania jednego dziecka na 245 340 dolarów. I to nie obejmuje studiów.
„Osoby, które nie mają dzieci, mają znacznie więcej środków na emeryturę” – mówi Johnson. „Dzięki temu są w lepszej sytuacji, jeśli chodzi o zakup opieki zdrowotnej”.
Przynajmniej mamy taką nadzieję. Oszczędności nie zawsze przekładają się bezpośrednio na możliwości opieki. Zmienność rynku nie ma wpływu na Twój plan emerytalny.
Niezależnie od tego, czy nie masz dzieci, czy sześcioro, warto zacząć o tym myśleć już teraz. Jak chcesz spędzić ostatnie lata życia? Kto powinien się tobą opiekować?
Nie każda osoba posiadająca dzieci chce, aby ich dorosłe dzieci przejęły odpowiedzialność. Niektórzy nie chcą obciążać swojego potomstwa. Dzieci często mieszkają zbyt daleko, aby zapewnić im codzienną pomoc. A niektórzy rodzice i dzieci kłócą się. Dynamika rodziny może być myląca.
Według ankiety Fidelity Investments z 2012 r. 97 procent rodziców i ich dorosłych dzieci nie zgodziło się, że dziecko opiekowałoby się rodzicem, gdyby ten zachorował. To ogromna luka w rozumieniu.
Dlaczego? Bardzo niewiele rodzin objętych badaniem Fidelity faktycznie przeprowadziło takie rozmowy. Zakładali. Mieli nadzieję. Nie rozmawiali.
Nawet jeśli do emerytury pozostało kilkadziesiąt lat, zacznij prowadzić szczere rozmowy. Porozmawiaj ze swoimi dziećmi. Z siostrzeńcami i siostrzenicami. Z braćmi i siostrami. Z przyjaciółmi. Z sąsiadami. Zdecyduj, kto powinien się Tobą opiekować. Zdecyduj, na jakich warunkach.
To może być najlepsza polisa ubezpieczeniowa, jaką możesz kupić. A przynajmniej to jedyna rzecz, którą możesz kontrolować.
W Japonii ponad 25 procent populacji ma ponad 65 lat. Stany Zjednoczone osiągną ten poziom dopiero w 2050 r.
Rząd japoński dotuje obowiązkowe ubezpieczenie na wypadek opieki długoterminowej. Promują medycynę zapobiegawczą, która pomaga ludziom dłużej zachować zdrowie i niezależność. To jest inny model. Przy silnym wsparciu rządu. Moglibyśmy się czegoś nauczyć.
Albo po prostu nadal będziemy zakładać, że ktoś tam będzie.





























