Jedzenie jest wydarzeniem biologicznym. Albo, jak zwykliśmy myśleć. Zjedliśmy i życie toczyło się dalej.
Nie bardzo.
Pomyśl o tym, co dzieje się w Tobie dwie godziny po połknięciu cheeseburgera. Jest to proces bliski przemocy. „Małe elektrownie” naszych komórek – mitochondria – zawodzą. Tworzą się wolne rodniki. Stres oksydacyjny gwałtownie wzrasta. Następnie następuje stan zapalny. Ta reakcja łańcuchowa uszkadza ściany tętnic. Z biegiem lat prowadzi to do chorób układu krążenia. Na krótką metę, w ciągu kilku dni, po prostu sprawia, że twoja krew staje się bardziej lepka.
Potwierdziły to badania przeprowadzone dziesięć lat temu. Sam wysokotłuszczowy posiłek spowodował dysfunkcję tętnic w ciągu kilku godzin. A co z posiłkami o niskiej zawartości tłuszczu? Żadnych zmian. Grupa kontrolna jadła słodkie płatki zbożowe z lukrem. Brzmi to sprzecznie z intuicją. Węglowodany cukrowe nie uszkadzają elastyczności tętnic w taki sam sposób, jak mięso i produkty mleczne. Zatem problemem nie był rogalik. I w kanapce z kiełbasą.
Dlaczego to jest ważne? Często odczuwamy głód. Mija pięć godzin. Tętnice ledwo mają czas na regenerację. A oto obiad. Więcej tłuszczu. Więcej oleju. Więcej produktów mlecznych. Większość ludzi spędza 16 godzin dziennie na trawieniu pokarmu. Dosłownie niemal bez przerwy przebijamy nasze tętnice. Czy można się więc dziwić, że choroby serca zabijają najwięcej ludzi?
Uszkodzenia rozprzestrzeniają się dalej. Nie tylko serce cierpi. Cierpią także płuca.
W jednym badaniu oceniano pacjentów chorych na astmę. Jedli potrawy o wysokiej zawartości tłuszczu. Cztery godziny później ich kaszel nasilił się i zaczęła wydzielać plwocinę. Liczba komórek zapalnych gwałtownie wzrosła. Ich inhalatory przestały działać skutecznie. Albuterol nie rozszerzał dróg oddechowych tak dobrze, jak po dniu o niskiej zawartości tłuszczu. Zapalenie płuc „stłumiło” działanie leku. Jesz. Oddychanie staje się trudne. Mówiąc metaforycznie. Ale oddychanie jest naprawdę trudne.
Czy ma to znaczenie, jeśli masz astmę? Okazuje się, że nie.
Naukowcy przebadali także osoby zdrowe. Wynik był taki sam. Na śniadanie zjedli „miskę mięsną” w stylu Jimmy’ego Deana (bogate mięso i jajka). Cztery godziny później ich plwocina była pełna komórek zapalnych. I to nie wszystko. Białe krwinki wchłaniają utleniony cholesterol LDL (lipoproteiny o małej gęstości). Komórki te zamieniły się w tak zwane „komórki piankowe”. Komórki piankowe zatykają ściany tętnic. To ten sam osad, który prowadzi do zawałów serca. A wszystko zaczęło się od śniadania.
I z pizzy. Albo z mięsa.
Od dawna uważa się, że wino zawiera endotoksyny. Bakterie żyją na mięsie. Czerwone i białe mięso zawiera składniki ściany komórkowej tych bakterii. Konsumujemy pozostałości bakterii. Jednak najnowsze badania z 2020 r. sugerują coś innego. Być może winne są same tłuszcze nasycone. Płynie w twojej krwi. Powoduje bezpośrednie podrażnienie. Tłuszcz wznieca ogień. A endotoksyny tylko dolewają oliwy do ognia. Może.
Jesteśmy odpowiedzialni za każdy posiłek. Z każdym talerzem, który zjadamy, stwarzamy ryzyko rozwoju chorób przewlekłych.
Co dalej
To jest część pierwsza. W części drugiej porozmawiamy o ćwiczeniach jako obrońcy przed szkodami powodowanymi przez fast foody. Część trzecia zawiera listę konkretnych produktów spożywczych, które chronią tętnice przed tłuszczami nasyconymi.
A co z badaniami nad ropą? Ci, którzy twierdzą, że ropa jest teraz rzekomo bezpieczna? Odłóż je tymczasowo na bok. Spójrz na swoje własne tętnice.
Czy wyglądają już na zatkane?
