Internet kocha konsole. Usłyszałeś już wystarczająco dużo. Lookingmaxxing, ballmaxxing – optymalizujemy dosłownie wszystko. A teraz pojawił się kulminacja.
Brzmi absurdalnie. I dosłownie. Nie chodzi tylko o to, aby raz osiągnąć szczyt. To zaplanowane zamieszki. Uważne wycofanie się z chaotycznego dnia, aby przeciwdziałać temu, co zostało nazwane recesją seksualną.
Co się naprawdę dzieje?
Porzućmy slang. Punkt kulminacyjny – teraz z dwoma „x”, prawdopodobnie oznaczającymi intensywność – to orgazm. Gdyby potrzebne były lekcje biologii: nagłe napięcie. Skurcze mięśni miednicy. Skok tętna. W poniedziałek możesz powiedzieć słowa, których będziesz żałować. Uwalnianie dopaminy. Uderza oksytocyna. Następuje euforia.
Ale tu jest problem. Trendowi jest obojętne, czy proces zakończy się orgazmem.
Nie każdy występ musi kończyć się fajerwerkami. Sama bliskość wystarczy, aby zebrać połowę tych chemicznych korzyści. Celem kulminacji nie jest częstotliwość dla samej częstotliwości. To jest prawidłowość. Jest to zdolność do pojawienia się w harmonogramie dla swojego ciała lub partnera.
Seks i intymność mogą zapewnić wiele korzyści wymienionych powyżej… ale nie zawsze muszą one wiązać się wyłącznie z wielkim orgazmem.
Walka z suszą
Skąd ta nagła potrzeba większej aktywności w sypialni? Spójrz na dane. Jesteśmy w zastoju. Dokładniej, w recesji seksualnej.
Ekonomiści uwielbiają to słowo na określenie kryzysów finansowych. Pokolenie Z przyjęło to ze względu na swoje libido.
Badanie z 2020 r. opublikowane w JAMA Network Open było jasne. W latach 2000–2019 młodzi mężczyźni (18–24 lata) pozostawali bierni zawodowo. Co trzeci badany zgłosił całkowity brak aktywności seksualnej. Podobnie wygląda sytuacja w grupie 25–34 lata. U obu płci poziom aktywności spadł.
Czy to prawdziwy kryzys? Trudno to stwierdzić bez natrętnego śledzenia firmy. Ale trend wydaje się realny. Ludzie się nudzą. Są odizolowani. Patrzą na ekrany.
Dlaczego warto dołączyć
Pomijając seks, tracisz korzyści. Nudne, prawda? Zło.
- Stres jest zmniejszony.
- Spadek ciśnienia.
- Zwiększa się odporność.
- Sen poprawia się.
To czysta fizjologia. Ale także psychologia. Ten dziwny wstrząs spowodowany uświadomieniem sobie * „Naprawdę to robię” *. Buduje intymność. To cię uziemia.
A co jeśli nie masz partnera (albo jest on po prostu nieobecny)? Liczy się także podziw dla samego siebie. Masturbacja powoduje podobne skoki chemiczne. To ponownie łączy Cię z Twoim ciałem. Jest to ważna przerwa od niekończącego się przewijania kanału informacyjnego.
Czy zastanawiałeś się kiedyś, ile czasu przed ekranem pochłania Twoje prawdziwe życie? Seks to trudny punkt zatrzymania. Brak powiadomień. Żadnych liter. Tylko Ty i Twój puls. To zmusza Cię do zmiany perspektywy. Czasami trzeba po prostu wyjść z własnej głowy.
Jak to zrobić w praktyce
Więc jesteś przekonany. Co dalej?
Jeśli masz partnera, porozmawiaj. Naprawdę porozmawiaj. Umieść to na liście. Dosłownie. Zaplanuj seks w taki sam sposób, jak wizytę u dentysty. Dziwny? Może. Skuteczny? Bardziej prawdopodobne. Rezerwujesz czas w kalendarzu, wykorzystujesz go w sypialni.
Nie masz partnera? Nie panikować.
Masturbacja też działa. Stwórz środowisko. Znajdź atmosferę. Zaplanuj to. Nadaj priorytet tym dziesięciu minutom, podczas których nic nie robisz, po prostu istniejesz. Upewnij się tylko, że to wydarzenie nie jest zsynchronizowane z Twoim kalendarzem służbowym. Zaufaj mi. Dział HR nie musi widzieć znaku „Blokada zbliżeniowa”.
Podsumowanie
Czy to pomoże rozwiązać recesję? Kto wie. Trendy zanikają. Maxowanie jest wyczerpujące. Ale ten? Warto spróbować.
Albo nie.






























